Czy jazda na rowerze wpływa na odchudzanie?

Zadawałeś sobie kiedyś pytanie, jak to jest, że jedne narody są szczupłe, wręcz wychudzone, a inne tyją niemal w oczach? I że może to mieć związek z jazdą na rowerze?

Chińczycy, Japończycy, Skandynawowie, niemal od zawsze znacznie częściej niż przeciętny Europejczyk czy Amerykanin jeżdżą na rowerach. I wytłumaczeniem nie jest wcale to, że kraje te inwestują w infrastrukturę, która zapewnia ścieżki rowerowe, czy publiczne wypożyczalnie rowerów. W Pekinie na rowerze jeździło się od początku jego istnienia, a liczba rowerzystów wciąż rośnie (mimo pozbawiania ich ścieżek i szlaków rowerowych na potrzebę zabudowy przestrzeni drapaczami chmur).

Sam pomyśl – bieda, większości z nich nie stać na auto, dlatego taniej jest jeździć rowerem. Rzeczywiście, w wielu azjatyckich krajach, aby móc poruszać się samochodem, konieczne jest nie tylko jego posiadanie, ale też zakup odpowiedniego zezwolenia na możliwość wjazdu do miasta. Liczba takich zezwoleń jest często ograniczona, a ceny bywają zbyt wysokie dla przeciętnego mieszkańca. Nie jest to jednak przejaw dyskryminacji, a troska o to, by społeczeństwo dbając o środowisko, zadbało o własne zdrowie. Mniej aut, mniej zanieczyszczeń w atmosferze = mniej problemów zdrowotnych, a przy okazji lepsza kondycja :)

Nieco inaczej sytuacja wygląda w Skandynawii, gdzie kraje wysoko rozwinięte, mocno sformalizowane skupiają się na zdrowym, aktywnym trybie życia i promują je, zapewniając cyklistom najlepsze warunki do tego, by zamiast auta, wybierali rowery – ścieżki rowerowe, parkingi dla rowerów, wypożyczalnie. Ruch na świeżym powietrzu, odporność i kondycja!

A propos kondycji.. słyszeliście o 90latce, która prześciga w tym temacie niejednego nastolatka? Jej sekret na długowieczność? Codziennie rano pakuje świeże jaja, od swoich kur i pokonuje ROWEREM prawie 30 km. O tyle oddalony jest od jej domu targ – miejsce pracy, ale i sens w życiu. Pomyślicie, że to nieludzkie, albo nawet okrutne, że staruszce nikt nie pomaga, nikt się nad nią nie zlituje. Otóż kobieta ta świetnie się trzyma, a pomocy nie potrzebuje i wcale jej nie oczekuje. Jest świadoma tego, że swoim życiem zapewniła sobie obecne zdrowie i nie zamierza zmieniać codziennych nawyków!

Jazda na rowerze staje się ostatnio coraz modniejsza również w naszym kraju. Niestety, nasze egoistyczne podejście do CZASU i ZDROWIA nie pozwala nam w pełni korzystać z tego dobra.

Czy dostrzegasz różnicę między naszą jazdą na rowerze a ich Jazdą na Rowerze?

1. Brak nam zdrowego rozsądku, albo samozaparcia. Wydaje nam się, że jak zrobimy spinning, albo przejedziemy ze 30 km, solidnym tempem, raz, czy 2 razy w tygodniu, odkupimy swoje zdrowie i wystarczy to, by przez pozostałe dni w tygodniu móc ominąć kolejne, intensywne treningi.

2. Zamiast jeździć rowerem do pracy i z powrotem, co pozwoli na regularną, umiarkowaną dawkę aktywności fizycznej, codziennie rano wsiadamy w samochód, metro, czy pociąg, gdzie najczęściej bijemy się o miejsce.. siedzące. Nie dość więc, że pozbawiamy się ruchu, jaki mielibyśmy na rowerze lub spacerze, to jeszcze generujemy kolejny stres (smog elektromagnetyczny), który już od rana w nas narasta, potem 8 godzin w pracy i wracamy w warunkach podobnych do tych z rana.

3. Na trening wybieramy się – o ile się uda – wieczorem, albo bardzo wcześnie rano i nie jest to przyjemna, relaksująca sesja jogi, ale ekstremalna jazda na rowerze, cross fit, albo inny temu podobny wyczerpujący trening.

Jaki z tego wniosek?

Żyj w zgodzie ze sobą i z naturą. Przemyśl potrzebę siedzenia.. bo czy nie rozsądniej byłoby postać w drodze do pracy skoro kolejne 8 godzin i tak (najczęściej) przesiedzisz w pracy?

I nie rozpaczaj stojąc gdzieś w kolejce. Potraktuj to jak szansę na rozprostowanie kości, które tego potrzebują!

Popsuło Ci się auto? Zamiast nerwowo szukać kontaktu do ubezpieczyciela, by dostarczył zastępczy, zastanów się przez chwilę. Może to jest właśnie ta szansa, by spróbować inaczej? rowerem? spacerem? …

Naprawdę nie chodzi o to, by aktywność fizyczna była ostatnim ogniwem do wyczerpania organizmu z resztek sił. To ma być relaksujące, przyjemne, zgodne z Twoją potrzebą i ochotą. Masz chwilę i czujesz że super byłoby pobiegać? Świetnie! Ale nie na bieżni i nie przez 3 godziny.. Może rower? Jasne, ale niech to będzie odprężająca wycieczka, a nie górska wyprawa na cały dzień.

Podobnie jest w odchudzaniu. Nic na siłę. Metoda na zrzucenie zbędnych kilogramów musi być dopasowana do Twoich potrzeb i możliwości, zgodna z Twoją potrzebą – nigdy wbrew Tobie.
A dodatkowo, nie raz w tygodniu – głodówka i siłownia – ale regularna, stała zmiana nawyków żywieniowych. Co więcej, może w odchudzaniu w ogóle nie potrzebny jest Ci wysiłek fizyczny? Pomyśl o tym tak: może po całym, intensywnym tygodniu pracy należy mi się chwila relaksu w saunie, albo odprężający masaż? To też pomaga w odchudzaniu,
a jednocześnie pozwala cieszyć się chwilą. Może ja mógłbym tak?

Zanim więc następnym razem wsiądziesz na rower, zastanów się, jak chciałbyś z niego skorzystać? Niech to JAK, będzie ważniejsze od tego CZY (z niego skorzystasz), a odpowiedzi szukaj w sobie, nie w mediach..

________________________________________________________________________
Opublikowano: EMDadmin, 16.10.2016r.