Tel: +48 881 404 704

Zadbaj o zdrowie z dietetykiem specjalistą

________________________________________________________________________
Opublikowano: EMDadmin, 20.11.2016r.

 

DZIEŃ OTWARTY w EatMeatDiet za  nami!

Jeśli byłeś, z pewnością nieraz zatęsknisz za tym inspirującym dniem. Jeśli nie udało Ci się dotrzeć, musisz wyobrazić sobie panującą u nas atmosferę! :)

Pojawiły się pyszne paleosmakołyki, w towarzystwie aromatycznej ecokawy i magicznej aury rozmów o zdrowym żywieniu, stylu życia i przyjemności dbania o swoje ciało i duszę! Spotkaniu towarzyszyła przyjemna muzyka i niesamowity klimat, panujący z resztą na co dzień w Małym Raju (do którego serdecznie zapraszamy na niezwykle relaksujące zabiegi kosmetyczne!).

Wiele cennych porad, informacji dot. żywienia zgodnego z potrzebami naszego organizmu oraz możliwość darmowej konsultacji dietetycznej wraz z komputerowym badaniem składu masy ciała, a dla wytrwałych i zaangażowanych upominki z logo firmy… wszystko, co zaoferował w Dniu Otwartym dietetyk EatMeatDiet zostało przyjęte z olbrzymim entuzjazmem i zainteresowaniem ze strony pacjentów. Endorfiny unosiły się w powietrzu! :)

 

Naładowani pozytywną energią i zmotywowani do dalszych działań, dziękujemy Wam za ten wspaniały dzień! Mamy nadzieję, że dla Was również był to inspirujący czas oraz że zaszczepieni chęcią dbania o własne zdrowie, będziecie kontynuować te działania!

P.S. Niewykluczone, że powtórzymy imprezę w przyszłości! :D

15139813_1184102038339075_635890692_n 15145108_1086571358131087_1436762842_o

 

 

 

 

 

 

________________________________________________________________________
Opublikowano: EMDadmin, 30.07.2016r.


Olej TAK! – ale nie każdy

Spożywasz go prawdopodobnie każdego dnia. Rzepakowy, słonecznikowy, sezamowy, lniany, kokosowy…
Ale czy wiesz, jak powstaje olej?

Produkcja olejów rafinowanych to złożony proces, na który składa się wiele etapów i wiąże się z wielokrotnym zastosowaniem wysokich temperatur oraz użyciem substancji chemicznych. Poniżej przedstawiam etapy produkcji w uproszczonym opisie. Sam zdecyduj, czy to “dobry” proces..

13898187_981884651933092_213888659_o

 

(źródło bazowe: Francesco Perugini Billi: „Jedz tłusto i bądź zdrowy” (Wydawnictwo WGP, 2011 r., str. 92 – 96)):

Etap 1:

Nasiona, orzechy lub owoce roślin motylkowych są czyszczone, łuskane, rozdrabniane, mielone, a potem – wstępnie tłoczone na gorąco. Następnie, wytłoki zostają poddane ekstrakcji (wypłukiwaniu) przy pomocy rozpuszczalnika (heksanu – węglowodoru otrzymywanego w trakcie destylacji ropy naftowej lub benzyny ekstrakcyjnej). Na tym etapie zostają utracone: białko, błonnik, witaminy i minerały.

Etap 2:

Uzyskany ekstrakt zostaje poddany destylacji (w celu usunięcia rozpuszczalnika) w temperaturze 150 st. C. Resztki rozpuszczalnika usuwa się przez przepuszczenie przez olej pary wodnej o bardzo wysokiej temperaturze (niewielkie jego ilości i tak pozostają w oleju).

Etap 3:

Na tym etapie zostają usunięte substancje śluzowe, w procesie podgrzewania oleju do temperatury 60 – 90 st. C gorącą wodą z kwasem fosforowym oraz poprzez wirowanie. Dochodzi do utraty fosfolipidów (np. cennej dla zdrowia lecytyny), składników białkowych, cząstek wielocukrów, chlorofilu, wapnia, magnezu, żelaza i miedzi.

Etap 4:

Jest to etap rafinacji, czyli oczyszczania. Do rafinacji używany jest wodorotlenek sodu lub jego mieszanina z węglanem sodu, z którymi zostaje wymieszany olej. Dochodzi do reakcji chemicznej, w wyniku której powstaje… mydło. Ten etap eliminuje wolne kwasy tłuszczowe (w formie mydła), pozostałości fosfolipidów, substancje białkowe, pigmenty, wapń, magnez i mikroelementy.

Etap 5:

Jest to etap odbarwiania. I w tym etapie ponownie używa się wysokich temperatur oraz substancji chemicznych. Dochodzi do szkodliwych dla zdrowia zmian w strukturze kwasów tłuszczowych nienasyconych oraz do utraty chlorofilu i beta-karotenu.

Etap 6:

To etap dezodoryzacji, czyli eliminacji z oleju substancji odpowiedzialnych za smak i zapach, przy pomocy wysokich temperatur. Utracone zostają wolne kwasy tłuszczowe, fitosterole i witamina E.

 

 

Jaki z tego wniosek?

Oleje roślinne, choćby nie wiem jak zdrowe, poddawane są takim procesom przetworzenia, wysokim temperaturom i reakcjom chemicznym, że w efekcie końcowym są doszczętnie pozbawione wszystkiego, co wartościowe. Można więc powiedzieć, że  spożywanie rafinowanych olejów to przyjmowanie „pustych kalorii”. Zero wartości odżywczych – witaminy i minerały zostały wypłukane; brak właściwości leczniczych, a jedynie szkodzące – poddanie procesom chemicznym z udziałem sztucznych substancji powoduje, że olej staje się niemal toksyczny. Brak zapachu, smaku i nieco inna konsystencja niż naturalna powodują, że to sztuczny „zamiennik” prawdziwego, zdrowego oleju.

Jakby tego było mało, bardzo często kupuje się go w plastikowych, równie szkodliwych butelkach, które wpływają na jego smak, ale i zdrowotność (plastik posiada bisfenole i inne nienazwane jeszcze nawet czynniki chemiczne, które przenikają do żywności i powodują wiele bardzo negatywnych zmian zdrowotnych). Natomiast nawet jeśli znajdziemy szklane, wciąż większość z nich jest jasna i przezroczysta, co także nie sprzyja jakości i świeżości oleju.

Jak kupić dobry, wartościowy olej?

1.Wybieraj koniecznie nierafinowany. Na butelce zawsze znajdziesz informację na ten temat.

2.Szukaj oleju w szklanej, ciemnej butelce. UWAGA: to podwójnie ważne jeśli kupujesz olej lniany, który w dodatku MUSI  być trzymany w lodówce. Proponuję udać się po niego do apteki, a nie na sklepową półkę.

3.Sprawdzaj nie tylko skład oleju i datę ważności, ale także jego wygląd. Może być mętny, ale nie powinien mieć ciemnych plam, ani grudek w innym kolorze. UWAGA: w przypadku oleju kokosowego  jego konsystencja może niepokoić. W zależności od temperatury przechowywania może być zupełnie lejący, lub posiadać liczne grudki. Oba są w porządku:)

4.Nie kupuj oleju, którego cena może sugerować, że coś z nim nie tak, albo że wytworzono go z gorszej jakości produktów. M. in. oliwa z oliwek, olej kokosowy czy olej lniany powinny kosztować więcej niż przeciętny olej rzepakowy. Świadczy to nie tylko o jego jakości, ale przede wszystkim o wymagającym procesie przygotowania.

 

________________________________________________________________________
Opublikowano: EMDadmin, 20.07.2016r.

“bezglutenowe” – czy aby na pewno?

 

Bez tytułuDziś wchodzi w życie Rozporządzenie Komisji (WE) NR 828/2014 z dnia 30 lipca 2014r., które reguluje kwestie oznaczania produktów “bezglutenowych” i tych o “bardzo niskiej zawartości glutenu”.

Okazuje się, że mimo wprowadzanych zmian, dopuszczalna zawartość glutenu w produktach o powyższym oznaczeniu pozostała taka sama i nie jest to 0.

Kupując więc produkt określony jako “bezglutenowy” powinniśmy spodziewać się w nim do 20mg/kg glutenu.

Z kolei produkty oznaczone jako te “o bardzo niskiej zawartości glutenu“, mogą – zgodnie z przepisami tego rozporządzenia – posiadać do 100mg/kg glutenu.

Co to oznacza dla osób, które cierpią np. na celiakię (czyli trwałą nietolerancję glutenu) i powinny go absolutnie unikać? Że nie powinny ślepo wierzyć etykietom i że nie ma produktów zbożowych, które nie wywołałyby żadnych ujemnych skutków zdrowotnych. Oczywistym jest bowiem, że nawet śladowe ilości glutenu mogą wywołać poważne problemy w układzie trawiennym, zwłaszcza przy ich częstym spożywaniu. Nawet owies (ten oznaczany, jako NIE zanieczyszczony glutenem), nie daje gwarancji 100% bezpieczeństwa, bowiem stężenie glutenu również w jego przypadku może wynosić do 20mg/kg.

Czy to dużo? W zasadzie nie, ale to tak, jakby pozwolić dziecku pić wódkę z dużą ilością soku wierząc, że tak mała dawka mu nie zaszkodzi. Od razu pewnie nie, ale czy to dobry pomysł?

Bez względu więc na to, że rozporządzenie zapewnia, iż regulacje te oparte są o naukowe dane i gwarantują konsumentom przejrzystość informacji oraz pewność co do składu produktu, BĄDŹCIE CZUJNI. To tak jak z kupowaniem piwa bezalkoholowego z przekonaniem, że nie ma w nim grama alkoholu.

Jestem zdania, że nietolerancja = całkowity zakaz spożywania jakichkolwiek – choćby śladowych – ilości glutenu, bez względu na to, w jakiej formie, czy jak bardzo będzie przetworzony, dlatego nie polecam swoim pacjentom sięgania po jakiekolwiek produkty, które w składzie mają zboża.

 

________________________________________________________________________
Opublikowano: EMDadmin, 23.06.2016r.

Jak bezpiecznie zadbać o tatuaż, czyli 101 zastosowanie oleju kokosowego…

Decydujesz się na tatuaż? Oczywiście opinie co do tego, czy to rozsądne są podzie

EatMeatDiet_logo

lone, a ja nie zamierzam przekonywać Cię do żadnej z nich. To Twoje ciało i wierzę, że Ty najlepiej wiesz, jak o nie zadbać i co będzie dla niego najlepsze.

Mam jednak ważną informację dla wszystkich tych, którzy po wykonaniu tatuażu nie radzą sobie z zadbaniem o niego, by utrzymać go w dobrej kondycji – zwłaszcza na początku.

Bardzo ważną rzeczą jest, by przez pierwsze tygodnie skóra, na której znajduje się arcydzieło nie była ani sucha – żeby tatuaż nie popękał, ani mocno zwilżona – wilgoć to raj dla bakterii, a przede wszystkim by ograniczyć jej kontakt ze światem. Wszystko dlatego, że to przecież rodzaj uszkodzenia zewnętrznej warstwy skóry, które wymaga zagojenia się.

Co robimy najczęściej?

– smarujemy tatuaż nawilżającym” specyfikiem, z dużą zawartością witaminy A, bądź gotowymi żelami lub maśćmy antybakteryjnymi, m.in. Bepanthen.

– owijamy folią spożywczą, by odciąć dostęp bakterii i ograniczyć wpływ czynników zewnętrznych na tatuaż.

Takie zabiegi często kończą się katastrofą, gdyż sztucznie wzmocnione preparaty, nawet te specjalistyczne dla tatuaży, powodują tylko chwilowe nawilżenie skóry i niedługo po owinięciu skóry folią czy nawet bandażem, wszystko przykleja się do skóry powodując pęknięcia, rany otwarte i inne problemy z zagojeniem się.

Tymczasem, istnieje wiele naturalnych sposobów na to, jak zagoić skórę po tatuażu w kilka dni, zapewnić rysunkowi komfortowe warunki do tego, by przyzwyczaił się do warunków panujących wokół i cieszyć się nim przez długie lata.

Przede wszystkim zapomnij o sztucznych preparatach. Jedyne czego potrzebujesz to olej kokosowy i masło Shea (wybierz to naturalne, bez dodatków i substancji zapachowych, rafinowane, 100%owe masło Shea).

1.Najpierw na całą powierzchnię tatuażu nałóż sporą warstwę masła – tak, by pozostawić tłustą bazę. Zapewnisz sobie tym samym nawilżenie na długie godziny.

2.Następnie rozprowadź na dłoniach odrobinę oleju kokosowego (jest naprawdę tłusty!) i delikatnie wklep w skórę. Olej połączy się z masłem, tworząc warstwę ochronną – dzięki swoim właściwością antybakteryjnym – a przy okazji zapewni jeszcze lepsze nawilżenie.

3.Tak osłonięty tatuaż delikatnie przykryj bandażem, opatrunkiem z gazy, albo bawełnianą opaską, by skóra nie była narażona na potarcia i urazy mechaniczne. Jeśli jednak masz taką możliwość, np. będąc w domu, pozostaw ją odsłoniętą. Skóra lubi oddychać – wtedy znacznie szybciej się regeneruje.

4.Uważaj też na kąpiele. W pierwszych dniach raczej unikaj moczenia tatuażu. Dla utrzymania lepszego efektu, delikatnie zbierz nadmiar masła i oleju  wacikiem lub ręcznikiem, a dopiero wtedy nakładaj nowa warstwę.

Dbaj o skórę nawet wtedy, gdy jej nie widać!

 

________________________________________________________________________
Opublikowano: EMDadmin, 14.06.2016r.

Chcesz schudnąć? Uważaj na PERMAREKSJĘ!

Jeśli wydaje Ci się, że możesz schudnąć samodzielnie, bez pomocy specjalisty – dietetyka, trzymam za Ciebie kciuki i kibicuję Ci z całych sił. Pamiętaj jednak, żeby dieta i odchudzanie nie przejęło nad Tobą kontroli!

Permareksja to choroba, która dotyka olbrzymi odsetek osób dbających o swoją sylwetkę. Słowo to określa zaburzenie, polegające na uzależnieniu od diet. Popadają w nie zarówno osoby mocno otyłe, jak i te szczupłe, którym bez względu na rezultaty, zawsze mało. Szukają więc kolejnych, nowych pomysłów na to, jak schudnąć jeszcze więcej. Najgroźniejsze jest to, że choć stosowane diety często naprawdę działają, a efekt dawno został osiągnięty, zaburzony obraz samego siebie wywołuje potrzebę stałego dążenia do osiągnięcia jeszcze lepszych wyników.

Wierząc w to, że tylko katując się dietą utrzymamy lub wypracujemy idealną sylwetkę, szukamy kolejnych i kolejnych. Wniosek? Tak, to choroba o podłożu psychologicznym, dlatego jej wyleczenie jest tak samo trudne jak w przypadku anoreksji.

Niestety popaść w nią można bardzo łatwo…. Doskonale wiesz, że artykułów, książek i portali o dietach przybywa co najmniej kilka dziennie. Wszystkie kuszą i przekonują o swojej niezawodności. I jak tu się nie skusić?…

Jedyny argument, który powinien Cię przekonać jest taki, że nie każda dieta jest dla Ciebie. Nierozsądne podejście do odżywiania może doprowadzić nie tylko do niedoborów lub nadmiaru składników pokarmowych w Twoim organizmie, ale w dalszej perspektywie zagraża Twojemu zdrowiu. Możesz nie zdawać sobie z tego sprawy, ale większość chorób – nie tylko układu pokarmowego, ale np. cywilizacyjnych, autoimmunologicznych  ma swój początek w nieprawidłowej diecie, która potrafi zaburzyć pracę niemal każdego organu w naszym ciele!

Nawet więc diety polecane przez cenione autorytety z zakresu odżywiania powinny zostać przez Ciebie mocno zweryfikowane. Podam przykład dotyczący polecanej przeze mnie diety paleo. Ilu znawców, tyle pomysłów na to, jak ją rozumieć, co uwzględnia w menu, a czego nie i co najważniejsze – dla kogo jest odpowiednia. Jedni polecają wszystkim, inni krytykują i odradzają każdemu. Są i tacy, którzy modyfikują ją pod swoje przekonania. Nie każdy „paleo” jest więc Paleo! To do Ciebie należy selekcja treści i ostateczny wybór, dokonany w oparciu o Twoje potrzeby i możliwości.

Jedno jest pewne, jeśli podejmujesz decyzję o odchudzaniu, wykonaj 3 pierwsze kroki, które pomogą Ci nie popaść w paranoję i zachować umiar oraz kontrolę nad przebiegiem tego procesu.

 

1. Postaw sobie jasny cel – ile chcesz schudnąć, w jakim czasie (tutaj bądź ostrożny! Pamiętaj, że nie sztuką jest szybko utracić wagę. Sztuką jest mądrze, BEZPOWROTNIE pozbyć się nadmiernych kilogramów, zachowując przy tym zdrowie i nienaganną sylwetkę.)

 

2. Podziel się celem z rodziną i przyjaciółmi. Niech będą wsparciem i podporą w tym trudnym przecież okresie:) a przy okazji ktoś obiektywny będzie miał oko na Ciebie i Twoje kilogramy!

 

3. Obierz drogę do realizacji swojego celu. Oczywiście możesz samodzielnie wybrać odpowiadającą Ci dietę. Pamiętaj jednak, że nie musisz być specjalistą od wszystkiego! Zamiast skakać z diety na dietę, poszukaj mądrego dietetyka, który po przeprowadzeniu podstawowych badań oraz analizie Twoich potrzeb pomoże Ci wybrać najwłaściwszą drogę do realizacji zamierzonego celu. Unikniesz przykrych rozczarowań i efektów ubocznych źle dobranej diety!

 

Zdrowie masz tylko jedno – dbaj o nie najlepiej jak potrafisz!

________________________________________________________________________
Opublikowano: EMDadmin, 13.06.2016r.

20160612_155036

5 ZASAD ZDROWEGO PICIA KAWY !

Pewnie jesteś zdziwiony, że przy piciu kawy pojawiło się słowo ZDROWE? Otóż bardzo niesłusznie!

Jeśli zapamiętasz 5 poniższych zasad, od dziś znów możesz delektować się smakiem ukochanej kawy.

 

  1. NIGDY ZAMIAST WODY

Czy wiesz, że wypicie filiżanki kawy powoduje 1 szklankę na minusie w Twojej dziennej dawce wody? Przyjmuje się, że z uwagi na dużą dawkę kofeiny, która poza pobudzeniem, przyśpiesza metabolizm, jest też tzw. średnim diuretykiem, czyli powoduje wzrost objętości wydalanej z organizmu wody. Działa dokładnie tak, jak znane moczopędne owoce, m.in. arbuzy czy truskawki – im więcej spożywasz, tym więcej wody tracisz.

Nie wszyscy naukowcy się z tym zgadzają. Amerykańskie badania (tak wiem, znowu oni… ale cóż poradzić, kiedy ich badania są najbardziej wiarygodne:)) z 2014 roku udowadniają, że nawodnienie organizmu u osób spożywających kawę, niczym nie różni się od nawodnienia u osób, które piją tylko wodę. Powodem tego jest uodpornienie się od reakcji na kofeinę. Odczuwamy to co jakiś czas, kiedy zdarzy nam się nieco nadużyć ten cudowny specyfik.. wypicie nawet kilku kaw pod rząd nie przynosi wtedy oczekiwanych rezultatów…

Osobiście stoję po stronie rozsądku. Jeśli i Ty tak podchodzisz do swojego zdrowia zadbaj o to, by na poczet wypitej kawy, wypić przynajmniej jedną szklankę wody. Nic Cię to nie kosztuje, a Twój organizm na pewno to doceni.

  1. ZAPOMNIJ O KAWIE Z WKŁADKĄ!

Musisz wiedzieć, że najzdrowsza jest tzw. „kawa saute”. Nie daj sobie wmówić, że trzeba dosłodzić, żeby kawa dała większego kopa. Jasne, cukier zawsze dodaje energii, niestety tylko na chwilę, za to uzależnia od siebie na dłuuugo. Przekonaj się do prawdziwego, niczym nie zmąconego smaku prawdziwej kawy.

Wiele osób rozpływa się nad wielkim kubkiem „mleka z kawą”, nad którym dumnie czuwa korona z bitej śmietany. Mmmm… aż chce się oblizać usta! Czy zastanawiałeś się kiedyś skąd pomysł na połączenie kawy i mleka? Prawdopodobnie twórcy tej mikstury kierowali się dokładnie tą samą koncepcją, co Ty:) – chcieli złagodzić intensywny smak kawy. Nie zawsze i nie każdy mógł sobie, jeszcze na początku XIX wieku, pozwolić na prawdziwą kawę, dobrej jakości. Żeby więc nieco podkręcić walory smakowe i uprzyjemnić spożycie tego cennego specyfiku, ludzie próbowali różnych wariacji – a to z cukrem, a to z mlekiem. Skoro dodaje się je do herbaty, czemu by nie spróbować z kawą? Dziś są już setki najróżniejszych mieszanek.

Okazuje się niestety, że połączenie kawy i mleka jest niezwykle szkodliwe. Kwasy, naturalnie zawarte w kawie, niestety negatywnie reagują na białka mleka. Oznacza to tyle, że ta beżowa mieszanka zamiast trafić do żołądka, a następnie zostać strawiona, zalega w nim na długo, wywołując bóle brzucha i zaburzenia w układzie trawiennym.

Jeśli więc odczuwasz dyskomfort po spożyciu zabielonej kawy, przekonaj się do jej naturalnego smaku (najgorszych jest pierwszych 5 kaw:)!

JEDYNE ZDROWE POŁĄCZENIE to… kawa z odrobiną oleju kokosowego. Pozwoli on łatwiej rozprawić się z nią żołądkowi oraz przygotuje „podkład” pod kolejne posiłki (o czym za chwilę).

  1. PIJEMY PRAWDZIWĄ KAWĘ

Jesteś wartościowym człowiekiem, dbasz o odpowiednią dietę, kupujesz markowe ubrania, zatem zasługujesz na pyszną, wyjątkową kawę. Pamiętaj o tym zawsze, podczas wybierania kawy. Omijaj tanią, ROZPUSZCZALNĄ, nawet tą zmieloną kiedyś kawę.

Wybieraj tą aromatyczną, w 100% naturalną, najlepiej ziarnistą kawę, którą zmielisz chwilę przed przygotowaniem. Zapewniam Cię, że takiej kawy nie trzeba „przyprawiać”! a jej smakiem możesz się delektować w każdym miejscu na świecie.

  1. KAWA PRZED JEDZENIEM

Kawę ZAWSZE pijemy przed jedzeniem. Dlaczego? Przecież polski zwyczaj nakazuje wręcz zaparzyć kawę (z ciastem) po obiedzie?!

Nic z tego! Pijąc kawę po posiłku, utrudniasz wchłanianie zawartych w nim składników odżywczych! Żołądek krzyczy „ratuuunkuuu!” Zapomnij o poobiedniej posiadówce przy kawie!

Jeśli napijesz się kawy przed jedzeniem, spowodujesz bardzo potrzebne, delikatne zakwaszenie żołądka, który dzięki temu wytworzy niezbędne dla prawidłowego przyjęcia pokarmu soki trawienne.

Najpierw kawa, potem jedzenie!

  1. WYBIERZ CZAS NA KAWĘ

Co cztery godziny, o pełnej godzinie, zaczynając od 8:00, organizm regeneruje się naturalnie, niemalże automatycznie:) (wszystko przez tzw. wystrzał hormonów, który dodaje energii do działania). Warto o tym pamiętać i kawę, w związku z tym pić w dokładnie innych godzinach, czyli w przedziałach: 6:00 – 7:30, 9:00 – 11:00 , 13:00 – 15:30. Nie pijemy kawy po 18:00 – wciąż musimy się wysypiać.

NIE, absolutnie nie jest tak, jak Ci się teraz wydaje – NIE MUSISZ pić 3 kaw DZIENNIE! :)

Wybierz odpowiednią dla Ciebie porę i pozwól sobie na chwilę przyjemności z filiżanką kawy.

________________________________________________________________________
Opublikowano: EMDadmin, 03.05.2016r.

 

Ziewać każdy może… ale nie każdy potrafi!

 

Tyle się wokół dzieje… nie sposób za tym wszystkim nadążyć. Jak nie dać się zwariować, kiedy mózg najzwyczajniej w świecie NIE OGARNIA?

Hm… na pewno jest na to jakaś metoda!

Co powiecie na bardzo prosty sposób, żeby poprawić :

– swoją koncentrację

– usprawnić myślenie

– zwiększyć uwagę

– wzmocnić pamięć

– zwalczyć stres

– odprężyć każdą część ciała

– pobudzić aktywność i metabolizm mózgu

– zwiększyć kontrolę mięśni ( wszystkich J)?

Pomaga zajrzeć w głąb siebie, działa prospołecznie i zwiększa empatię społeczną!

 

Czy już zgadliście o jaką czynność chodzi ?

ZIEWANIE !!!  Tak! To właśnie ziewanie jest za to wszystko odpowiedzialne .

Wystarczy proste ćwiczenie, daj się przekonać!

 

Ćwiczenie „Głębokie ziewanie”

Ziewanie zrelaksuje Cię natychmiast i pozwoli szybciej wejść w stan medytacji.

Stań w spokojnym miejscu i swobodnie zwieś ręce.

Wykonaj głęboki wdech z otwartymi ustami, przy wydechu wydawaj z siebie długie westchnienie lub gardłowy odgłos. Nie przejmuj się, jeśli nie masz pełnego odczucia, że chce Ci się ziewać. Początkowo możesz udawać ziewanie, po 5-6 powtórzeniach poczujesz prawdziwe ziewanie.

Zwróć uwagę na to, co dzieje się z Twoimi ustami, gardłem, klatką piersiową i brzuchem. Nie zdziw się jeśli zwilgotnieją Ci oczy.

Pozwól sobie na 12-15 ziewnięć – w sumie ćwicz około 2 min.

Ziewaj, gdy przed Tobą ciężkie zadanie albo gdy masz konflikt z inną osobą. Ziewanie obniża poczucie stresu w przeciągu paru minut. :)

 

________________________________________________________________________
Opublikowano: EMDadmin, 25.04.2016r.

ODMŁADZAJĄCY  ODDECH

 

Chcesz  uspokoić nerwy, załagodzić objawy stresu? Przestać się oceniać, a zacząć relaksować.. ?
Wystarczy rozluźnić mięśnie brzucha!

Tak, to takie proste, ale czy na pewno umiesz to robić każdego dnia?

Daj sobie 3min. a cofniesz swój zegar biologiczny! A jeśli przy okazji stracisz parę kilogramów, to raczej warto zacząć już teraz, prawda?

Regularne wprowadzanie ciała w stan medytacji powoduje, że część mózgu związana z lękiem, strachem i uporczywymi myślami uspokaja się. Głębokie oddychanie stymuluje nerw błędny, który równoważy funkcjonowanie większość najważniejszych organów wewnętrznych. Obniża ciśnienie krwi oraz wpływa na częstość uderzeń serca, obniża poziom hormonu stresu – kortyzolu.

Jak tylko nauczysz się oddychać w rytmie, poczujesz poprawę nastroju, powrót umiejętności  kontrolowania swoich stanów psychicznych i fizycznych.

Jak opracować technikę odmładzającego oddechu? (źródło: materiały szkoleniowe Kursu Terapii Czaszkowo-Krzyżowej – Depresja, prowadzące dr Andrea Axt, dr Grażyna Walasek)

  1. Usiądź wygodnie i zamknij oczy
  2. Oddychaj powoli i głęboko, wdech przez nos, wydech ustami
  3. Pozwól, aby twój brzuch był miękki podczas oddychania rozszerzając się na wdechu, rozluźniając na wydechu
  4. Możesz sobie powiedzieć MIĘKKI podczas wdechu i BRZUCH podczas wydechu
  5. Gdy przychodzą myśli, pozwól, aby przychodziły i odchodziły i łagodnie skup się ponownie na słowach MIĘKKI – BRZUCH.
  6. Powtarzaj tak długo, jak masz ochotę
  7. Powoli otwórz oczy i sprowadź swoja uwagę do otoczenia.

Można powtarzać wiele razy dziennie po kilka minut.

________________________________________________________________________
Opublikowano: EMDadmin, 29.03.2016r.

Oczyszczające warzywa i owoce na wiosnę (i nie tylko)Zdrowa żywność z dobrym dietetykiem

Jak wielu z nas, wiosenne porządki z pewnością zaczynasz od swojego ogrodu. Dni stają się coraz cieplejsze, słońce zachęca do pracy, do zmian. Wszystko po to, by zrobić miejsce nowalijkom i wszystko mogło zdrowo rosnąć i kwitnąć na czystym, odświeżonym gruncie. Oczyszczenia wymaga  jednak również Twój organizm – z resztek jedzenia i toksyn – by w komfortowej florze bakteryjnej, zapewnić Ci właściwe trawienie i odżywienie wszystkich części ciała. Nadchodząca wiosna to najlepszy na to moment!
Czy można te czynności ze sobą połączyć i dbając o ogród, wesprzeć oczyszczanie organizmu? Przekonaj się sam!

Najlepszym sposobem na oczyszczanie z toksyn i złogów resztek niestrawionego jedzenia jest dostarczenie produktów, które posiadają zbawienne, wspomagające ten proces kwasy i bakterie.

Oto produkty , które pomagają usuwać resztki jedzenia i zwalczać złe bakterie: 

  • jabłka – ich miąższ ma właściwości ścierne, a obecne w nich kwasy zwalczają bakterie
  • truskawki – zawierają kwas jabłkowy (obecny także w pastach wybielających), który rozpuszcza przebarwienia po słodzonych napojach, kawie, czy herbacie
  • ananas – również jest naturalnym odplamiaczem, wszystko to dzięki enzymowi o nazwie bromelaina.
  • arbuz – ma w składzie witaminę C, która dba o stan zębów i dziąseł, zapobiega paradontozie. Dzięki właściwościom przeciwutleniającym, spowalnia starzenie się zębów (podobnie jak kiwi, pomarańcze i inne cytrusy).
  • warzywa jak gumki.
    Kalafior – dzięki szorstkiej fakturze reguluje nasze pH.
    Podobnie działają ogórki, które ponadto masują dziąsła i chronią je przed chorobami oraz pobudzają krążenie.
    Również seler, fasolka szparagowa i groszek mają właściwości ścierne oraz przeciwbakteryjne.
  • sałata, szpinak i jarmuż – te warzywa liściaste zaleca się osobom, które szczególnie dbają o zęby. Zawierają bowiem cenny kwas foliowy i beta – karoten, który przekształca się w witaminę A, wzmacniającą dziąsła.
  • marchewka – najcenniejsza jest surowa! Nie dość, że w składzie ma cenny beta – karoten, to jeszcze zwiększa wydzielanie śliny. Dodatkowo – o czym nie każdy wie – minimalizuje nieprzyjemny zapach z ust.
  • ryby na wzmocnienie – chodzi szczególnie o ryby tłuste, takie jak makrela, łosoś, śledź, sardynki, czy tuńczyk. Jest w nich dużo witaminy D, dzięki której wapń jest lepiej wchłaniany przez organizm, a to z kolei ma kluczowe znaczenie w budowaniu mocnych kości i zębów.

Pamiętaj więc od dziś, że dbając o ogród, zapewniasz sobie produkty, które pomogą Ci dbać o zdrowie i kondycję Twojego ciała!

T. T.

________________________________________________________________________
Opublikowano: EMDadmin, 24.03.2016r.

Dietoterapia przy łuszczycy

Lekarze przypuszczają, że może być ona związana z nieprawidłowym działaniem układu immunologicznego, czyli odpornościowego, który atakuje sam siebie. Zaburzona praca limfocytów spowodowana jest nadmierną ilością toksyn, dostarczanych do organizmu, których ciało nie potrafi już inaczej wydalać, dlatego zmuszone jest robić to przez skórę. Dodatkowo, zmiany na skórze nasilają infekcje bakteryjne i wirusowe (grypa, angina, przeziębienie, stany zapalne w zębach, zatokach, migdałkach, a także stres i tzw. depresja sezonowa).

Pod wpływem przykrych przeżyć zwiększa się bowiem aktywność komórek produkujących substancję zapalne – komórki naskórka dojrzewają szybciej.

Każde schorzenie zaostrzają również leki, które i w przypadku łuszczycy utrudniają walkę z chorobą. Do tych najmocniej na nią oddziałujących należy zaliczyć leki przeciw reumatyczne, nasercowe – tzw. beta –blokery, niektóre preparaty na depresję, antybiotyki. Niestety także otyłość wpływa na łuszczycę negatywnie i może sprzyjać rozwojowi tej choroby. 

Łuszczyca może mieć różne formy, zależne od rodzaju i lokalizacji zmian. Zazwyczaj  objawia się nadmiernym złuszczaniem się naskórka, pojawianiem się plam, grudek lub złuszczających się, czerwonych  placów na skórze, które z czasem pokrywają się strupkami. Najczęściej pojawiają się one na  owłosionej skórze głowy, tułowiu, łokciach i kolanach. Choroba ta może mieć również formę rozlaną, czyli taką, gdzie wykwity są na całym ciele m.in. na twarzy. Miejsca zajęte chorobą zwykle pieką i swędzą, zdarza się, że towarzyszy temu ból.

Pamiętaj!
Zimą  łuszczyca staje się znacznie bardziej dokuczliwa. Ciało jest wówczas wysuszone i brakuje mu słońca, które łagodzi chorobę. Ciepłe ubrania i suche powietrze w ogrzewanych mieszkaniach nasilają objawy.  Zarówno bowiem przegrzanie, jak i wyziębianie ciała może być niekorzystne. Latem stan skóry się poprawia m.in. dzięki promieniom UV, pobytowi nad morzem i kąpielom w słonej wodzie. Skóra naturalnie się nawilża, a naskórek regeneruje.

Jak osłabiać jej objawy?

Przede wszystkim potrzebny jest DETOX. Organizm musi zostać oczyszczony z toksyn i substancji dla niego nieprzyswajalnych. Najtaniej, najszybciej i bardzo skutecznie jest się wypocić. Polecam w tym celu bieganie, albo saunę – pozbędziesz się z organizmu wszystkiego, co złe!

Koniecznie przyjrzyj się swojej diecie! Tak, Dietoterapia to naturalny sposób na wyleczenie każdego schorzenia, jednak należy podejść do niej z rozwagą i pasją. Jeśli nie czujesz się na siłach, by samodzielnie wprowadzić nowe nawyki żywieniowe, skorzystaj z pomocy dobrego dietetyka (zapraszam do Kontaktu).

Z przyszłej diety musisz wykluczyć produkty, które Twój organizm traktuje jak wroga. To one bowiem powodują zaburzenia prawidłowej przemiany materii, a w konsekwencji doprowadzają do licznych chorób, nawet problemów ze skórą.

Zdecydowanie unikaj mleka i produktów nabiałowych, które nasilają stany zapalne.

Zapomnij o zbożach i używkach: alkohol, kawa, nikotyna to przede wszystkim substancje szkodliwe dla zdrowia (wyjaśniać tego chyba nie trzeba). Zboża zawierają substancje anty odżywcze, a także rozszczelniają jelita, które i tak są już w tragicznym stanie (skoro mamy chorobę autoimmunologiczną). Przy nieszczelnych jelitach, drobinki białek przechodzą do krwiobiegu, a to nie jest wymarzona sytuacja dla organizmu. Koniecznie odstaw wszelkie produkty mączne, makarony, ciasta i inne produkty glutenowe.

Wybieraj świeże warzywa i owoce, bogate w witaminy i substancje odżywcze. Najlepiej spożywaj je na surowo – przynajmniej dwie porcje dziennie!

Koniecznie nawadniaj organizm. 2 litry dziennie to minimum zapewniające optymalne nawodnienie skóry i ciała. Zwracaj uwagę na jakość wody – nie może mieć zbyt dużo fluoru i chloru. Czytaj etykiety, bo wszędzie ich pełno.

Pomyśl o witaminie D. To niezwykle ważny składnik naszego ciała, jednak w klimacie, w którym żyjemy nie mam jej zbyt wiele. Słońce nie świeci zbyt długo, ani wysoko, dlatego większość z nas cierpi na jej niedobór, a to ona właśnie dba o odpowiednią kondycję naszej skóry. Zapytaj dobrego dietetyka o jej suplementację!

Odstaw cukier! To on powoduje całe spustoszenie w naszym organizmie. Nie dostarcza nam ŻADNYCH substancji odżywczych, a wręcz nas ich pozbawia. Zwłaszcza wapnia i magnezu, które w olbrzymich ilościach potrzebne są w procesie jego spalenia.

Najważniejszy jest pierwszy krok – nawet niewielki! Nie czekaj do jutra, zacznij od dziś! :)

________________________________________________________________________

Opublikowano: EMDadmin, 09.03.2016r.

Słyszeliście o Hashimoto? Wiedzieliście, że to główna przyczyna zapalenia tarczycy?

           Tarczyca to jeden z najważniejszych narządów naszego ciała. Odpowiada za produkcję hormonów do krwi, które są naszym ludzkim olejem napędowym do działania. Dlatego tak mocno podkreśla się, że chorób tarczycy nie wolno lekceważyć. Niestety narząd ten nie alarmuje nas od razu o tym, że coś mu dolega – nie boli, początkowo nie daje żadnych objawów. Wszystko wychodzi po czasie…

Jedną z najpoważniejszych i najczęściej spotykanych chorób tarczycy jest Hashimoto. To choroba z grupy tzw. autoimmunologicznych. Oznacza to, że przy jej pojawieniu się nasz organizm zaczyna prowadzić walkę z samym sobą. Przekierowuje swoich „żołnierzy” – komórki odpornościowe, odpowiedzialne za ochronę przez drobnoustrojami – do walki z komórkami, rozpoznanymi jako komórki obce. Niestety, to wciąż jego własne komórki, lecz zainfekowane. W wyniku tego ataku zniszczony zostaje miąższ tarczycy, czego konsekwencją jest zmniejszenie produkcji hormonów (tyroksyny- T4 i trijodotyroniny- T3 ), a co się z tym wiąże – osłabienie organizmu, zaburzenie procesów metabolicznych i spadek energii życiowej.

Jedna czwarta przypadków przeistacza się w stan przewlekły, a zmiany będą nieodwracalne.

Jak rozpoznać Hashimoto?

Przy tym schorzeniu, często dochodzi do hipercholesterolemii, zatrzymywania wody w tkankach, otyłości twarzy, otyłości brzusznej, bardzo obfitych miesiączek, suchej i szorstkiej skóry, wypadania włosów.

Nierzadko występują także zaparcia, potliwość, tachykardia i bezsenność, nerwowość, rozdrażnienie, zaburzenia koncentracji, obniżony nastrój, depresja, choroba afektywna- dwubiegunowa.

Chorzy często uskarżają się na towarzyszące osłabienie, chłód, bóle mięśni, spowolnienie psychiczne i fizyczne.

Wielu chorych na Hashimoto uskarża się na problemy jelitowe, są to wzdęcia, gazy, zgaga itd. Jest tu ewidentny związek między jelitami , a chorobami autoimmunologicznymi. Jelita się rozszczelniają i do krwi przedostają się cząsteczki pokarmów, niestrawione białka, które nigdy nie powinny się tam znaleźć.

U wielu chorych na Hashimoto występują niedobory witaminy D, B12, żelaza (koniecznie trzeba zbadać ferrytynę), magnezu, selenu. Ponadto często występuje insulinooporność czy nawet cukrzyca.

By potwierdzić chorobę Hashimoto, należy wykonać badania : TSH, anty – TPO, anty – TG USG tarczycy.

Masz podobne objawy, ale dotąd nikt nie postawił jasnej diagnozy? Zapraszam na wizytę (Kontakt). Rozwiązanie dla Ciebie to dobry dietetyk!

Zastanawiasz się, co ma wpływ na zaburzenia pracy tarczycy?

Mówi się, że nie ma jednej przyczyny tej choroby, jednak zbierając wszystkie puzzle razem, powinniśmy liczyć się z takim rezultatem.

– Po pierwsze to stres pod każdą postacią – nie tylko psychiczny. Każdy jeden, z jakim zmaga się nasz organizm. Również ten odczuwany przez nasze ciało, choć pozornie nierejestrowany przez świadomość:

* podczas pracy w warunkach nienaturalnych (zbyt jasne, zimne, intensywne światło; zbyt głośna muzyka; wiele bodźców na raz; zbyt dużo sprzętu elektrycznego itp.)

* spowodowany niedożywieniem, jedzeniem zbyt szybko, w stresie, na stojąco lub oglądając telewizję/ przeglądając Internet

* przez złą dietę: spożywanie potraw, które nam nie służą (np. produktów, na które mamy alergię, albo takich, które ludzkie ciało w ogóle nie potrafi przetrawić, jak sztuczne barwniki, słodziki, konserwanty), zakażenia pasożytami, antybiotyki również te w pożywieniu, osłabiona odporność

chlor i fluor zawarty w wodzie, zaburza wchłanianie się niezbędnego dla tarczycy jodu

rtęć zawarta w amalgamatowych wypełnieniach dentystycznych, ma tendencje do gromadzenia się w organizmie, w tarczycy i przysadce mózgowej.

 

niedobór selenu, a wiedzieć trzeba, że tarczyca jest jego głównym magazynem.

cukrzyca, zwłaszcza ta typu I.

zanieczyszczenia środowiska, powodują zaburzenia wchłaniania jodu również u zwierząt. Nadchlorany, siarkocyjanki i azotany, to główni winowajcy chorób tarczycy.

– terapie przeciwnowotworowe, największy negatywny wpływ ma radioterapia.

problemy emocjonalne, gdyż tarczyca jest niezwykle czuła na obniżony nastrój, stany melancholii.

– palenie papierosów, spożywanie alkoholu, są to bezsprzeczni ewidentni wrogowie tarczycy.

Jak poradzić sobie z Hashimoto?

Lekarz najczęściej przepisze dożywotnie branie lewo tyroksyny sodowej (leku, który choć pomaga tarczycy, wywołuje skutki uboczne odczuwalne w innych organach), zleci badania co pół roku i to właściwie tyle..

Na szczęście do walki z Hashimoto stają również dietetycy, którzy pomagają w sposób naturalny, bez ingerencji szkodliwych leków.

Również Ty sam możesz wpłynąć na stan swojego zdrowia, zmieniając nawyki żywieniowe. Coraz częściej wskazuje się na odstawienie glutenu i nabiału oraz cukru w pierwszej kolejności. Niewątpliwie jest to sposób na Hashimoto, jednak samodzielnie możesz sobie z tym nie poradzić. Dieta wciąż musi być bogata w niezbędne witaminy i mikoelementy, dostarczane za pomocą innych produktów.

Dobry dietetyk pomoże Ci opracować plan żywieniowy, odpowiedni dla osoby z Hashimoto i przekaże Ci niezbędne wskazówki dotyczące tego, jak skutecznie chorobę tę pokonać.

 

________________________________________________________________________
Opublikowano: EMDadmin, 02.03.2016r.

Jelita, a depresja ?

        Kluczową rolę w trosce o nasze zdrowie odgrywa to, co jemy i jakie bakterie zasilają nasz układ odpornościowy. Pamiętajmy, że głównym centrum dowodzenia komórek odpornościowych są jelita. To właśnie „bakterie jelitowe produkują takie same neuroprzekaźniki jakie powstają w mózgu “. Mikrobiolog profesor Mark Lyje z departamentu zdrowia Uniwersytetu Technicznego w Teksasie poświęcił niemal całą dotychczasową karierę zawodową na badania i udowodnił, że „zaburzenia jelitowe mają bezpośredni związek z częstotliwością występowania depresji i zaburzeń lękowych”. Jelita wchłaniają substancje odżywcze, które służą zdrowiu mózgu: cynk, tryptofan i witaminy z grupy B. Są one niezbędne przy wytwarzaniu neuroprzekaźników takich jak serotonina, dopamina czy kwas gamma – aminomasłowa /GABA/. Ogromna większość hormonów odpowiedzialnych za dobre samopoczucie i innych ważnych substancji chemicznych powstaje w błonie śluzowej jelit – czyli w miejscu, które badacze nazywają „drugim mózgiem”. Tak naprawdę nasz jelitowy mózg wytwarza więcej serotoniny niż ten w czaszce.

          Starajmy się więc na co dzień, dbać o dietę bogatą m. in. w likopen, cynk, bakterie probiotyczne, witaminę C, allicynę czy kapsaicynę. Pacjenci z depresją powinni być badani w kierunku niedoborów żywieniowych. Badania naukowe potwierdzają, że wiele zaburzeń układu nerwowego, takich jak depresja, ściśle wiąże się z naszymi wyborami dietetycznymi i stylem życia.

Postaraj się zmienić nawyki żywieniowe i przekonania tak, by pomagały, a nie utrudniały Ci życia.

T. T.